Lifestyle

Wiosenne zakupy, czyli moje TOP 5

19 marca 2017

Szałowa sukienka, a może szpilki na niebotycznym obcasie? Zobacz w co inwestuję w tym roku.

W tym roku moje odzieżowe zakupy będą wyglądały trochę inaczej niż zwykle. 

  1. Bielizna korygująca. Nigdy bym nie przypuszczała, że pomyślę o zakupie bielizny modelującej, a w tym roku jest ona na mojej liście MUST HAVE. Po ciąży mój brzuch nadal nie wygląda tak jak bym chciała, a ponieważ dopiero wracam do ćwiczeń brzucha, to nie ma szans na kaloryfer do majówki. Jakoś muszę się ratować, gdy wbijam się w przyległe sukienki sprzed ciąży, więc obściskujące majty rodem z filmu o Brigitte Jones muszą być. Na szczęście moda poszła i tu do przodu i bielizna korygująca wygląda naprawdę seksownie. Majty H&M.
  2. Plecak. To kolejna rzecz, na którą jeszcze rok temu nawet bym nie spojrzała. Dotychczas plecaki kojarzyły mi się z dziewczynami w brzydkich, płaskich sandałach. Wiecie o które mi sandały chodzi, takie co wyglądają jak ortopedyczne (fuj, fuj). Idąc z Małą i niosąc ją do samochodu w foteliku (razem ważą już ponad 12 kilo) i niosąc torebkę wypełnioną po brzegi jej rzeczami (kolejne 3 kilo), po prostu brakuje mi trzeciej ręki do otwierania i zamykania drzwi, albo podrapania się po nosie. Plecak jest dobrym rozwiązaniem, ale dość trudno znaleźć ładny i w rozsądnej cenie. Plecak Furla.
  3. Nerka. Po nerkę wybieram się już dwa tygodnie i w końcu dotrę (może za tydzień). Ten zakup również jest w ramach brakującej trzeciej ręki. „Szybkie” wyjście na zakupy spożywcze z Małą, to wielka wyprawa, torebka typu „listonoszka” niby jest wygodna, ale… można się w niej zaplątać jak człowiek pcha wózek, trzyma dziecko na rękach (bo darło się jak obdzierane ze skóry, ze chce oglądać świat) i próbuje wyjąć portfel z torebki żeby zapłacić za zakupy. Mówię Wam, chyba niedługo zapiszę się do cyrku, bo potrafię już żonglować. Nerka CARGO.
  4. Sneakersy. Jednak chodzi mi tylko o te na koturnie. Szpilki niestety na razie odpadają, bo cienki wysoki obcas i noszenie fotelika z dzieckiem w środku niestety jest mało kompatybilne. Mała G waży z dnia na dzień więcej. No i o ile mogłam śmigać z 3 kilowym dzieckiem w 5 kilowym foteliku, to przy 7 kilowej Greci w foteliku  wymiękam. Jeśli Duży idzie z nami, to jest obcas, jeśli idziemy same, to wolę coś bardziej stabilnego. Ponieważ nie lubię płaskich butów, źle się w nich czuję i boli mnie później kręgosłup i łydki, to koturn jest idealnym rozwiązaniem. Buty R.Polański.
  5. Sportowy strój. Niedaleko mnie jest miejska siłownia na świeżym powietrzy, więc jak tylko zrobi się ciepło,to planuję walczyć z emerytami o wolny sprzęt do ćwiczeń. Mała G będzie spała sobie w wózku, a ja pośmigam na tych dziwnych sprzętach i może nawet sobie nie zrobię krzywdy hyhyhyhy. Strój GymHero.

Jak sami widzicie nic szalonego, nic bardzo modnego i nic drogiego. Bez każdej z tych rzeczy jestem w stanie przeżyć (no dobra, obściskujące majty są chyba niezbędne). Nie mam w planach zakupów ubraniowych, więc to skromne TOP 5 pewnie pojawi się niedługo u mnie w nimi garderobie, gdzie już ledwo jestem w stanie wejść… ech :)

A jak u Was z wiosennymi zakupami? Jest praktycznie jak u mnie, czy szalejecie i kupujecie co Wam wpadnie w oko.

komentarzy

You Might Also Like