Dziecko Lifestyle

Wczoraj pogodziłam się z tym, że będę samotną mamą.

8 lipca 2016

Rok 2016 już od samego początku był zaskakujący… momentami bardzo ciężki, ale to najlepszy mój rok!

Część z Was słusznie domyśla się, że będę samotną Mamą.
Długo unikałam jasnej odpowiedzi w tej kwestii, ponieważ zastanawiałam się jak przekazać „internetom” tę wiadomość. Chciałam uniknąć osądów i wylania wiadra pomyj na biologicznego ojca Małej przez anonimowych ludzi. Trudno mi też było uwierzyć w to co i w jaki sposób mnie spotkało. Jestem oporna, bo 17 tygodni zajęło mi poukładanie myśli i oswojenie się z lękiem przed mówieniem otwarcie JESTEM SAMA. Miałam blokadę, bo wstyd mi było, że spotykałam się z kimś, kto na to nie zasługiwał i trochę to urąga mojej inteligencji. No trudno, chyba nie mam zbyt dobrej intuicji co do mężczyzn :D Dotychczas tylko Bliscy wiedzieli i tylko z nimi potrafiłam rozmawiać bez łez w oczach o swojej sytuacji. Wczoraj usłyszałam mądre zdanie: Twoje życie zależy w 80% od Ciebie, w 10% od innych ludzi, a 10% to przypadek, czyli tak zwany LOS. Za mnie LOS zdecydował o ciąży, a człowiek o tym, że zostanę z tym sama, chociaż nie do końca, bo to jednak ja w 100% zdecydowałam o tym, że chcę urodzić (mimo nacisku na aborcje ze strony Biologicznego). No i zostało mi jeszcze to 80%, które zamierzam spożytkować idealnie i optymalnie :) To zabawne, że mam zaplanowane 2 lata do przodu, a wcześniej żyłam z dnia na dzień i planowanie wakacji z półrocznym wyprzedzeniem mnie przerażało. Kupiłam większy samochód, rozglądam się za większym mieszkaniem… będzie ciężko, ale dam radę, bo mam dla kogo się starać i jestem z tym szczęśliwa.

W skrócie (żeby zaspokoić Waszą ciekawość), gdy pojawiła się ciąża to Biologiczny uznał, że nie jest gotowy na dziecko, a ja mimo przerażenia uznałam, że przez 9 miesięcy ciąży uda mi się ogarnąć życie i przygotować się do posiadania dziecka. Każde z nas podjęło decyzję, a druga strona to przyjęła do wiadomości. Tak oto nasze drogi rozeszły się zaraz na początku ciąży, gdy leżałam w szpitalu z podejrzeniem ciąży pozamacicznej. O dziwo nie czuję do Biologicznego nienawiści, ale jedynie niechęć i pogardę. Mam nadzieje, że żyje on sobie szczęśliwie w swoim świecie i na rozprawie grzecznie zrzeknie się praw, abym mogła w spokoju żyć z Małą.

Od samego początku mogłam liczyć na przecudowne wsparcie Bliskich, Przyjaciół i Znajomych. Trochę się przetasowali i np. straciłam wieloletniego przyjaciela, który nie potrafił pogodzić się z moją ciążą i „tą sytuacją”… :D POWAŻNIE , ale reszta osób, które znam zachowała się wspaniale i są ze mną cały czas. Za co jestem NIESAMOWICIE WDZIĘCZNA.

Publiczne przyznanie się do bycia samotną mamą (z wyboru) jest dla mnie ostatnim etapem akceptacji :) i poszło o dziwo łatwo :) Hehehe przynajmniej już wiecie dlaczego kręcę nosem na podsyłane mi drogie wózki, akcesoria dla dzieci i ciuszki :)

Przede mną najtrudniejsze wyzwanie w życiu – być mamą i wychować Córkę na dobrego człowieka, który osiągnie w życiu sukces :)  I moim jedynym życzeniem jest to, abym podołała tej wielkiej i ważnej roli :)

Wpis o początkach mojej ciąży: http://disa.pl/ciazy-historia-skrocie/

P.S. Chciałam zdementować plotkę, że to mój ostatni Ex T. :)

komentarzy

You Might Also Like