Lifestyle

Urodzinowo – postanowienia na kolejny rok życia.

30 sierpnia 2016

Stało się. Zanim się obejrzałam minął caluteńki rok, a ja mam już 33 lata, czas na kolejne zmiany.

Nie czuję się na 33… ale co zrobić, metryczki nie da się cofnąć jak licznika w samochodzie z Niemiec ;D

Zróbmy jednak postanowienia na kolejny rok:
Zadbam bardziej o znajomych i bliskich. Nie jestem koleżanką idealną, bo zapominam o urodzinach, nie ogarniam imienin znajomych i nie pamiętam ile dzieci mają moi znajomi, a tym bardziej w jakim są wieku, często zapominam jakie imiona mają dziewczyny/chłopaki moich bliskich, ale znajomi mi cierpliwie to wybaczają. No cóż… każdy ma jakieś wady, ja mam zapominalstwo. Zapominam też dzwonić do Bliskich, ale pracuję nad tym. Śmiało mogę napisać, że otaczają mnie super ludzie, a ostatnie kilka miesięcy utwierdziło mnie w przekonaniu, że moi Znajomi i Przyjaciele są najlepsi na świecie. Obiecuję więc pracować nad kontaktami z Bliskimi, bo wiem, że jestem w tej kwestii leniwa.

Zacznę wydawać mniej. Przestanę wydawać pieniądze na zbędne rzeczy (na siebie). Wyprawka dla Korniszona kosztuje majątek, a ja dodatkowo zbieram na nowe mieszkanie, więc to dobra i skuteczna motywacja do oszczędzania. Żeby ograniczyć wydatki zrobiłam gruntowny przegląd szafy i tu przechodzimy do kolejnego punktu…

Ograniczę ilość posiadanych rzeczy. Konsumpcjonizm jest przyjemny i ciężko jest z niego zrezygnować. Naprawdę trudno jest odmawiać sobie kolejnych butów, torebki czy ubrania, ale da się. O ile jestem w stanie bez mrugnięcia okiem wydać więcej na wózek czy fotelik dla Korniszona (w imię bezpieczeństwa dzieciaka) o tyle sobie będę odmawiała wszystkiego co tyko nie jest na liście „niezbędne”. Nie poczuję żadnych braków przez długi czas, więc pewnie uda mi się pomału wypracować w życiu zasadę MNIEJ.

Bardziej dbać o zdrowie. Po poprzednich urodzinach zdiagnozowali u mnie celiakię i to miało radykalny wpływ na moje życie. Dieta, czytanie etykiet i gotowanie w domu – to moja codzienność, bo inaczej umieram, albo ląduję w szpitalu. Jak tylko będę mogła po ciąży wrócić do ćwiczeń, to biorę się za siebie i będzie ten cholerny kaloryfer na brzuchu na majówkę 2017!

Postawię na spokój. Będę eliminować stresujące sytuacje z mojego życia, w tym również niepotrzebnych ludzi.

Planować do przodu. Ciężko jest przejść z beztroskiego życia z dnia na dzień do życia, w którym trzeba być odpowiedzialnym i… jest się odpowiedzialnym nie tylko za siebie. Gdybym była mężczyzną, to pewnie byłabym określana mianem „Piotrusia Pana”, a tak to tylko słyszę „beztroska”. No cóż poradzę na to, że życie mnie rozpieszcza i można by powiedzieć, że jestem w czepku urodzona – więc pewnie stąd ta moja beztroska :D Jej nie planuję zmieniać, ale będę bardziej poukładana.

To są takie główne rzeczy nad którymi popracuję przez najbliższy rok do urodzin. Ciekawe czy też macie co rok takie postanowienia.

komentarzy

You Might Also Like