Lifestyle

Tonę w rzeczach…

14 kwietnia 2015

Wyciągnęłam wszystkie rzeczy z szafy i pomału je przebieram, aby oddać te w których już nie chodzę.

Planowanie zakupów, to sukces w utrzymaniu porządku oraz panowanie nad „fastfoodową” modą.

Pragnę być minimalistką, ale niestety mam syndrom hamstera – chomikuję ubrania. Nie mam szaf pełnych dziwnych rzeczy z promocji w sieciówkach, ponieważ (dzięki Bogu) mam nudny styl ubierania się, a moda jest mi obojętna.. Wszystko co kupiłam jest potrzebne, niezbędne i składowane latami, ponieważ jest ponadczasowe. O ile świetnie się to sprawdza z płaszczami, marynarkami i swetrami, to już gorzej z koszulami, bluzkami i bielizną, ponieważ zużywają się szybciej, a ja je daje wiecznie na półkę „po domu”. No i z tej półki zrobiło się pół szafy i dwie szuflady pod łóżkiem. Nie ukrywam, że ciężko jest mi się rozstać z kaszmirowym swetrem MaxMary, albo sukienką HugoBossa „tylko” dlatego, że jest już znoszona i nie do ludzi. Nie udało mi się rok temu skomponować szafy idealnej „x10” czyli wszystkiego po maksymalnie 10 sztuk (10 par jeansów, 10 koszul, 10 bluzek, 10 sukienek itd.). Chyba jedynie spódnic mam 10, reszty nie jestem w stanie policzyć, ponieważ mam bluzeczki białe, czarne, szare, niebieskie, z napisami, luźne, obcisłe itp. itd., a każdego rodzaju pewnie ponad 10 sztuk i tak jest ze wszystkim ;/.

Tonę w rzeczach zatem w tym roku ponownie podejmuję wyzwanie. Wiem, że nie jestem w stanie ograniczyć do „x10”, ale wierzę, że tym razem uda mi się zapanować nad rzeczami, a szafa odzyska przestrzeń.

Postanowiłam również, że zakupy ciuchowe będę PLANOWAŁA, czyli jeśli nie potrzebuję to NIE NABYWAM. Na argumenty „bo ładne”, „bo się przyda” czy najgorszy ze wszystkich „bo zasługuję na to” postaram się być głucha.

Macie jakieś rady na zapanowanie nad ilością rzeczy? Porządki to nie jest moja mocna strona, a do maja planuję się z tym ogarnąć :D

komentarzy

You Might Also Like

1 Comment

  • PistacjowyKot 16 kwietnia 2015 at 01:14

    Mój sposób na małą szafę?

    Brak ubrań, które by mi się podobały! Ta da! I niemal kompletny brak ubrań na moją figurę, a wydawałoby się, że nie powinno być problemu, skoro mam równe ramiona i biodra z wyraźnie węższą talią. Ale nie! A jeszcze fakt posiadania biustu, o Jezu, kto to takie fanaberie jak biust wymyślił!

    Poza tym, gdy coś wpadnie mi w oko, to zawsze 10x razy się zastanowię, czy ta rzecz jest warta swojej ceny. Nie chodzi o to, czy mnie stać. Nie, po prostu najczęściej koszulki czy spódnice są o wiele droższe, niż wskazywałyby na to materiał i wykończenie. Zawsze działa (zwłaszcza z butami, bo buty mogłabym kupować i kupować, ale wiem, że jakieś 80% nie sprawdzi się na mojej stopie i zakrwawi mnie doszczętnie).

  • Leave a Reply