Lifestyle

Szmatoholizm

10 stycznia 2014

 

Dzisiaj w ramach poprawienia sobie humoru nabyłam dwie bluzeczki. Niby nic, zwłaszcza, że za markę, którą bardzo lubię zapłaciłam grosze. Jednak biorąc pod uwagę fakt, że mam w szafie już bluzeczek z tryliard i tylko jakimś dziwnym cudem nie nabywam rzeczy, które już posiadam (a zazwyczaj leżą one odłogiem w szafie) po raz kolejny zaczęłam się zastanawiać nad swoim paskudnym zakupoholizmem i hamsterstwem (chomikowaniem rzeczy). Postanowiłam, że muszę się jakoś ogarnąć i ograniczyć się do 10x wszystko.

10 sukienek, 10 jeansów, 10 bluzek do pracy, 10 casualowych, 10 swetrów, 10 koszul, 10…10…10…10… Myślicie, że da się tak? Raz na miesiąc postanowiłam nabywać sobie coś ładnego/drogiego i koniec z t-shirtami za 14,99, które O ZGROZO noszę najczęściej, ponieważ są one w obiegu pralka-suszarka-ja-pralka…. Tak moi Mili. Mam zwyczaj zakładania tylko tego co akurat wyschło :) Gdyby nagle moje szafy z całą zawartością zniknęłyby, a zostało to co jest w koszu na brudy, pralce i suszarce, to pewnie bym nawet nie zauważyła straty. Dzisiaj otwieram czeluść swoich szaf i walczę ze swoim szmatoholizmem. Oddam WSZYSTKO czego nie miałam na sobie w ostatnim czasie. I oddam resztę PRZYDASIÓW, bo złapałam się nawet ostatnio, że coś odłożyłam, bo „przyda się”. Nie! Nie przyda się!!! Skoro istnieją ludzie, którzy mają mało rzeczy i jakoś z tym egzystują, to ja też nie muszę mieć niedomykających się szaf i zapasowych ubrań w kartonach :D

TRZYMAJCIE KCIUKI :)

komentarzy

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply