Dziecko

„Nie boisz się, że będziesz sama z dzieckiem”

21 sierpnia 2016

Denerwujące, głupie i zabawne – takie pytanie słyszę w związku z przyszłym (samotnym) macierzyństwem.

Podczas spotkań ze znajomymi ciągle słyszę podobne pytania. Dotyczą mojej przyszłości i specyficznej sytuacji, w której jestem. Najczęściej pada zatroskane „nie boisz się, że będziesz sama z dzieckiem?”.
Nie boję się, bo najnormalniej na świecie jestem przerażona.
Najbardziej martwi mnie poród i czas tuż po porodzie, ale na szczęście na poród można wynająć sobie w klinice położną, a później są emerytowane położne – nianie :) Boję się też, że złapie mnie kiedyś paskudna grypa i nie będę miała sił wstać z łóżka, aby zająć się Korniszonem, ale… od czego są nianie :) Planuję też znaleźć „SOS Ciocię” u siebie w bloku (może któraś sąsiadka na emeryturze), która zajmie się Korniszonem jak ja będę musiała wyskoczyć na zakupy, do lekarza, spotkanie z pracy (bo nie planuję rezygnować ze zleceń – jakoś na te nianie trzeba zarobić), albo po prostu będę chciała wyjść na kawę.
Na razie nie jestem przerażona faktem, że będę sama z dzieckiem, ponieważ wierzę, że to wszystko da się poukładać. Bycie samą to „małe utrudnienie”, ale różne kryzysowe projekty w pracy ogarniałam, więc i do tej sytuacji trzeba podejść strategicznie i logicznie, a wszystko będzie dobrze. Gdybyście zobaczyli plik „KORNISZON”, to byście pewnie pomyśleli, że to dane do jakiegoś nowego zlecenia, a skrupulatna jestem w tym jak w niczym innym ;) Zaplanowane mam już sporo rzeczy, np.: we wrześniu oglądam żłobki i przedszkola w okolicy, aby już podlizywać się do dyrektorów ;) i odprawiać codzienne modły o państwową placówkę. Wszyscy wiemy jak ciężko dostać się do państwowych, a prywatny żłobek/przedszkole w mojej okolicy to koszt 1400-1800 zł miesięcznie. Echhh.

Powiem Wam, że równie denerwujące co jęczenie nad moją przyszłością są pytania: „czy jeszcze kiedykolwiek pójdę na imprezę”, „kiedy wreszcie spotkamy się na wino”, albo „czy jak będzie dziecko, to będziesz podróżować” :) NIE, planuję zamknąć się w domu, aby samobiczować się i żyć od kupy do kupy swojego dziecka i przeżywać ile pieluch dziennie zmieniłam… NO LITOŚCI :) Przyznaje się jednak, że w chwilach zwątpienia przypominam sobie wszystkie te „mądre” pytania i powiem Wam, że poprawiają mi humor, a niektóre bawią do tego stopnia, że na samo ich wspomnienie śmieję się sama do siebie :)

Natomiast do wściekłości doprowadzają mnie stwierdzenia „nie wiem jak dasz sobie radę”, „ja bym nie dał/dała rady”, „przewalone, że jesteś sama”. Bawią mnie też uwagi znajomych, które uważają się za wzorowe „Madki Polki” i zachowują się jakby pozjadały wszystkie rozumy świata. Zwłaszcza bawią mnie te, które mają syf w życiu osobistym i jeszcze niedawno narzekały na brak jakiegokolwiek wsparcia ze strony męża, a teraz próbują się wymądrzać – takie eliminuję ze swojego otoczenia.

Żeby nie popaść w panikę, po prostu stawiam na spokój i będę wspierała się nianiami z polecenia.
Żeby nie mieć w życiu chaosu, planuję wszystko do przodu.
Żeby nie bać się, po prostu wierzę, że będzie dobrze.

Bo będzie :) samotna mama blog

Jakieś przydatne rady macie? Tylko błagam! Bez jęczenia, że będzie ciężko, bo ZAWSZE przy zmianie życia i pojawieniu się dziecka jest ciężko.

P.S. Chciałam zdementować plotkę, że to mój ostatni Ex T. :)

komentarzy

You Might Also Like