Uroda

Rosadia – tydzień wśród róż

30 czerwca 2018

Tajemniczy ogród zamknięty w kosmetykach, czyli mam kosmetyki IDEALNIE dobrane do swojej cery.

Przez ostatni tydzień czułam się jak księżniczka i wiecie co jest najfajniejsze? Już tak zostanie!

Mam 35 lat, kapryśną cerę, którą dość ciężko określić. Mam wrażenie, że codziennie rano moja twarz potrzebuje czegoś innego i wraz z szalejącym TSH zmienia się z dnia na dzień z suchej na mieszaną lub przetłuszczającą się. Święty by stracił cierpliwość, a ja jakoś trwam. Ostatnio dość długo używałam czerwonej serii z Vianka i sprawdzała się u mnie idealnie (+ oczywiście enzymatyczny peeling z Sylveco). Jednak, gdy u Sylveco pojawiły się trzy nowe marki: Rosadia, Aloesove, Duetus, to wiedziałam, że Rosadia będzie na mojej buzi testowana jako pierwsza (następna będzie seria z aloesem, o którą pytacie, bo wrzucałam na Instastory – Aloesove).

Pierwsze wrażenia są BARDZO pozytywne. Jeśli kochacie zapach łąki o poranku, a raczej tajemniczego ogrodu wypełnionego różami, to zapach tych kosmetyków przypadnie Wam do gustu. Ja przepadłam i modle się o znalezienie perfum o takim zapachu, bo to by mi dało pełnię kosmetycznego szczęścia.

Skład, jak zwykle u Sylveco świetny, a cena rozsądna. Działanie… na zdjęciu poniżej mam z Rosadia serum oraz rozświetlający krem na dzień, dodatkowo mam krem BB z Vianka (pudru czy fluidu mało kiedy używam).

Olejek różany cechuje się niebywałą skutecznością: głównie polecany jest dla cer suchych i dojrzałych, ponieważ wykazuje właściwości przeciwzmarszczkowe i wygładzające (ma zdolność do minimalizowania zmarszczek mimicznych), ale także wzmacnia naczynka krwionośne, dlatego zalecany jest w terapii cer naczynkowych. Jako olejek eteryczny o niewielkim ryzyku wywołania podrażnienia dozwolony jest do stosowania dla cer wrażliwych i alergicznych.

Rosadia, w składzie ma różane dobrodziejstwa:

    • róża bułgarska (damasceńska),
    • róża dzika,
    • drzewko różane.

 

No dobrze, ale obiecałam Wam, że napiszę o kosmetyku który z tej serii mnie zachwycił, powalił na kolana i sprawił, że zakochałam się w nim dozgonnie i bezgranicznie. Pomimo tego, że wzięłam go tylko dlatego żeby mieć całą serię i nie do końca chciałam go użyć. 

OTO ON – OLEJEK DO DEMAKIJAŻU 

Genialnie oczyszcza skórę w bardzo delikatny sposób i ma cudowny zapach. Nigdy nie narzekałam na demakijaż mleczkiem czy płynem micelarnym, ale olejek… och, olejek to zupełnie inna klasa demakijażu. 

komentarzy

You Might Also Like