Dziecko Lifestyle

Po porodzie: Perfekcyjność kontra Zaniedbanie

1 lutego 2017

Media mają tendencję zniżkową i zaczynają promować zaniedbane i leniwe kobiety, dorabiając do tego ideologie.

Powiem Wam, że nie chce mi się czytać typowo macierzyńskich/dzieciowych grup na FB, ponieważ mam wrażenie, że spora część użytkowniczek wysikała mózg na test ciążowy, albo wydaliła go przy porodzie. I nie mam tu na myśli żenującego poziomu gramatyki (porót, porud, wogóle, wogule, jusz, tesz, muj, twuj, madka, lekasz i tak w nieskończoność). Nie mam nawet na myśli 100 głupich pytań w stylu: „kiedy przekłuć córce uszy”, „czy można 4 miesięcznej córce przekłuć uszy”, „co kupiłyście dziecku na roczek” czy „jak wyglądają kupy Waszego dziecka”. Nie mam nawet na myśli dziwnych zabaw w postaci: „pokażcie swoje brzuchy ciążowe”, „pokażcie swoje dzieci” (i tu potrafią bezmózgie kobiety masowo wrzucać zdjęcia półnagich dzieci, albo o zgrozo gołych w wannie itp). I nie mam na myśli 100 pytań o to jak wydrzeć socjal, aby nie iść do pracy (szkoda, że urzędnicy nie przeglądają tych grup).
Mam na myśli wydalenie podczas porodu mózgu ze swoim „jestestwem”, ze swoją kobiecością. Najbardziej rozbawiło mnie piekło, które się rozpętało, gdy 11 dni po porodzie wrzuciłam zdjęcie i podpisałam, że mam dobre geny i do majówki chcę zaczątek kaloryfera na brzuchu. Wyobraźcie sobie, że niektóre okazy specjalnie weszły na mój profil FB i Instagram, aby mi napisać, że jestem złą matką, bo myślę o sobie :) Jeszcze LEPIEJ! Znalazło się kilka osobników z jakimiś zaburzeniami psychicznymi, które specjalnie założyły konta, aby mi napisać, że jestem pusta, próżna i nie dbam o dziecko. 

Minęło wiele dni, a ja nadal nie wiem, co ma dbanie o siebie (o swoje zdrowie i wygląd) do bycia dobrą matką, no cóż już dawno pogodziłam się z tym, że nie zostanę okrzyknięta internetową „”madką” polką roku” :) Natomiast strach napisać, że człowiek po porodzie się balsamuje, depiluje i O ZGROZO maluje paznokcie, bo przecież powinnam robić samobiczowanie się pieluchami i chodzić w rozciągniętych i podartych dresach po domu :)

Poniżej ja – 3 miesiące po porodzie. Nie do końca jestem zadowolona z brzucha, ale mam po ciąży rozstęp mięśni, więc jeszcze nie mogę ćwiczyć jakbym chciała (najpierw rehabilitacja). Skupiam się więc na rozciąganiu, pupie i plecach. Mam jednak w planach, że letni sezon nad wodą rozpocznę w bikini bez kompleksów.

Dziwi mnie jednak, że tak wiele kobiet po porodzie rezygnuje z siebie. Zaszywa się z dzieckiem w domu, zagrzebuje w pieluchach i papkach oraz zaczyna głosić jedyne słuszne poglądy (prawdziwe kobiety rodzą tylko naturalnie i karmią piersią, reszta to wyrodne kobiety, które nie powinny mieć dzieci – TAK, są bezmózgie okazy, które tak uważają i o zgrozo jest ich sporo). 

Brzydzę się kobietami, które swoje niechlujstwo tłumaczą tym, że posiadają dziecko/dzieci. Jak wiecie jestem sama. Muszę więc sama wszystko ogarniać – dziecko, zakupy, sprzątanie, lekarzy i rehabilitacje Małej oraz wynoszenie śmieci (to naprawdę spore wyzwanie). Nie zdarzyło mi się żebym w mieszkaniu miała syf (porozrzucane zabawki się nie liczą), nie zdarzyło mi się również mieć tłustych włosów, czy śmierdzącego kosza ze śmieciami. Posiadanie dziecka i padanie czasami na twarz po nieprzespanej nocy, nie jest dla mnie wymówką żeby odpuścić sobie ćwiczenia (nie mogę jeszcze ćwiczyć brzucha, ale dbam już o pupę, plecy i nogi). Po prostu nie potrafię się zapuścić w imię „mam dziecko na głowie, więc już nic nie muszę”.

Męczy mnie, gdy po raz kolejny czytam teksty w stylu „urodziłam dziecko, więc tak wyglądam”. Zupełnie jakby ciąża dawała przyzwolenie do bycia pasztetem. Coraz częściej media lansują modę na „prawdziwe kobiety po porodzie” i człowiek zamiast zadbanych i zmotywowanych kobiet, jest zmuszony oglądać zaniedbane i szukające wymówek… nie tędy droga. WIADOMO, że wygodniej jest znaleźć kilka wymówek, niż ruszyć tyłek, ale mimo wszystko warto zadbać o siebie, żeby czuć się ze sobą dobrze, a nie powtarzać wyświechtane „akceptuję siebie” lub „urodziłam dziecko, to mam prawo tak wyglądać i nie muszę nic z sobą robić”.

Dążenie do perfekcyjności nie jest złe, daje motywacje, chęć działania i mobilizuje.
Promowanie zaniedbania, tłumaczenie lenistwa i co gorsze tworzenie żenujących ideologii jest destrukcyjne.

Zatem koniec wymówek i tyłek w ruch, idzie wiosna, więc czas na zmiany :)

komentarzy

You Might Also Like