Lifestyle

Oszczędzanie w kuchni. Jakie macie swoje sposoby?

5 maja 2018

W tym roku pracuję głównie nad OSZCZĘDZANIEM, bo mam z tym duży problem. Macie jakieś rady?

Oszczędzanie to mój najsłabszy punkt. Większość rzeczy kupuję podczas przecen, więc w kwestii ubrań, obuwia czy kosmetyków nie muszę nic zmieniać (no może powinnam ograniczyć ilosć kupowanych rzeczy, ale nad tym pracuję!).
Najwięcej marnuję pieniędzy przy codziennych zakupach spożywczych. Biorę „na zapas”, ponieważ mogę nie mieć czasu jutro lub pojutrze zrobić zakupów, albo mała zachowuje i utknę z nią w domu na tydzień. Zapasy muszą być, a później okazuje się, że nie zdążyłam wszystkiego zjeść i trzeba wyrzucić. Najgorsze są warzywa, owoce i nabiał – tego niestety marnuje się u mnie najwięcej. O ile sporo warzyw i owoców można przechowywać w lodówce i są jędrne kilka dni, to JAK przechowywać resztę? W mieszkaniu nie mam chłodnego miejsca i latem jest dramat. Kupuje ziemniaki, a trzy dni później mają kłącza i są miękkie. O marchewce nie wspomnę, ta mam wrażenie, że specjalnie psuje się przez noc. Muszę pomysleć o jakichś specjalnych pojemnikach na warzywa, bo nie mam czasu kupować codziennie 5 ziemniaków, jednej marchewki itd. zwłaszcza, że kupuję zdrowe warzywa w https://www.dobrze.waw.pl lub https://lokalnyrolnik.pl

Jak zatem oszczędzić nie tylko pieniądze, ale również czas i miejsce w domu? Ja się tego pomału uczę i wprowadzam „zdrowe” nawyki w oszczędzaniu.

 

1. Marka własna sklepu
Dotychczas omijałam marki własne sklepów, ale przekonałam się do takich produktów, gdy Piotr i Paweł wprowadzili własną linie bezglutenową. Świetna jakość, smak i jeszcze lepsza cena. Makaron bezglutenowy z PiP smakuje jak zwykły, a moi znajomi często po zjedzeniu go pytają się mnie dlaczego jednak jem gluten :)  Mają również bardzo smaczne ciastka, które często są w promocji. Ci co jedzą gluten powinni przyjrzeć się ich „normalnej” ofercie, bo jest imponująca.

2. Lista
Nie tylko lista zakupów, ale i lista posiłków. Ułatwia życie, oszczędza czas i pieniądze. Planowanie posiłków na cały tydzień na początku jest wkurzające i to droga przez mękę, ale póżniej wchodzi w nawyk. Dzięki temu nie biega się w chaosie po sklepie z pytaniem „co dzisiaj zrobić na obiad”. Większe zakupy można spokojnie zrobić przez internet, a tylko świeże produkty dokupywać. Przyda się też lista zapasów – mam szafkę z „suchym prowiantem” i w niej mam mąki, makarony, jedzenie w puszkach i słoikach. Produkty, które mają długi termin ważności i mogą leżeć. Tu również przyda się lista, żeby wiedzieć ile czego jest. Nie ma też co przesadzać z produktami, w których chętnie lęgną się mole :) Raz w poprzednim mieszkaniu miałam inwazje moli. okropieństwo i nie życzę nikomu. 
Zróbcie sobie planer, dla tych bardziej zabieganych są dostępne szablony u OgarniamSię. Ja oczywiście z ogromnego lenistwa kupiłam bloczki (przy okazji, gdy kupowałam planer na ścianę) :) Przy zapisaniu się do newslettera dostaniecie co jakiś czas darmowe szablony do ściągnięcia i drukowania w domu. Te listy (i kalendarze) BARDZO ułatwiają życie i to świetny pomysł na prezent dla bliskich, którzy musz popracować nad ogarnięciem się :)

3. Piecz
Wiem, brzmi strasznie. Warto jednak dwa razy w tygodniu coś upiec ze względu na zdrowie i koszty. Jak wiecie mam celiakię, więc jadam bezglutenowo, a gotowe jedzenie BG kosztuje sporo. Jeśli sama coś przygotowuję, to wychodzi to za 1/3 lub nawet 1/4 ceny sklepowej. Zatem jeśli zamiast 60 zł mogę zapłacić za ciasto 20 zł, to jest to dla mnie duża motywacja. Podobnie jest z chlebem. No i przynajmniej wiem co jem, bo niestety gotowe produkty BG mają często kiepski skład. Ja odkąd mam dziecko sporo gotuje i PIEKĘ :)

4. Mroź
Jestem dużą zwolenniczką mrożenia i mrożonego jedzenia. Zimą ciężko np. o świeże maliny, a te które pojawiają się w sklepach są nie dość, że paskudne w smaku to jeszcze kosztują wór pieniędzy. Na szczęście w sklepach cały rok dostępne są mrożone owoce w workach i w pudełeczkach. Zbierane były w sezonie, więc mają świetny smak i są zdrowym dodatkiem do deserów.
Raz na dwa tygodnie jeżdżę przez pół miasta po „dobre” mięso, porcjuję je, podpisuję i wrzucam do zamrażarki. Rano mięso wyciągam z zamrażarki i przekładam do lodówki. Podobnie robię z chlebem – piekę, kroję na kromki i do zamrażarki.
Dzięki temu nigdy nie miałam sytuacji, że zabrakło mi mięsa na obiad, albo chleba na śniadanie :) Na razie używam woreczków strunowych z Ikea, ale kto wie… może zainwestuje w urządzenie do pakowania próżniowego. Wtedy można gotowe dania pakować i zajmują mało miejsca.

5. Woda
Dzbanek do filtrowania mam, bo używam takiej wody do ekspresu, czajnika i gotowania. Nadal jednak kupuję wodę butelkowaną, ponieważ nie jestem w stanie zrezygnować z wody gazowanej do picia. Kupuję wodę podczas większych zakupów przez internet i upycham w szafce. Jest mi szkoda Panów Dostawców, że muszą mi dźwigać tę wodę, więc zawsze daję im napiwki, zatem woda mineralna gazowana wychodzi mnie dość sporo ZWŁASZCZA, że kupuje litrowe butelki, aby je ewentualnie zabrać ze sobą. No i u mnie woda mineralna po otwarciu może stać 24 godziny, później jest do wylania (nie pytajcie dlaczego HAHAHA po prostu tak mam i juz nawet z tym nie walczę). W planach mam kupić wreszcie urządzenie do gazowania wody. Jeden nabój, to nawet 60-80 litrów wody gazowanej. Wszystko zależy od preferowanego stopnia nasycenia CO2. Koszt napełnienia naboju 30-50 zł. Idealne urządzenie na lato do robienia smakowych wód :)

 

Nadal aktualne jest  http://disa.pl/oszczedzanie-5-moich-skutecznych-sposobow/ chociaż to pyszne wino wycofali ze sklepów, więc szukam nowego :(

Jakie Wy macie sposoby na kuchenne oszczędzanie? Może coś wprowadzę u siebie :)

komentarzy

You Might Also Like