Lifestyle

Ochrona przed słoncem i robalami

4 czerwca 2018

Zobacz jak ochronić siebie i dziecko przed poparzeniami słonecznymi i ukąszeniami.

Dzisiaj dwa tematy w jednym wpisie, ponieważ jesteśmy po weekendzie w dziczy i na słońcu, a ja zaopatrzyłam się w stertę kosmetyków dla siebie i Małej.
(wieczorem wrzucę tu zdjęcie zbiorowe wszystkich kosmetyków)

SŁOŃCE

Dziecko:
Poszłam za Waszą radą (dziękuję tym które mi polecały) i kupiłam Dermedic baby – Sunbrella 50+ mleczko w sprayu oraz balsam. Zdecydowanie łatwiejsze w aplikacji jest to w sprayu. Małą smarowałam tylko podczas największego słońca. Nie używałam kosmetyków ochronnych jak się bawiła w cieniu w piaskownicy.
Mała G mimo biegania po słońcu, nie jest zaczerwieniona, więc jestem zadowolona z zakupu i śmiało mogę Wam polecić oba kosmetyki. Skład jest dobry, a cena rozsądna (ja kupiłam z rabatem 30% w SuperPharm, o którym Wam pisałam na FB i IG).

JA:
Tu łatwo nie było. W końcu zdecydowałam się na zakup dwóch kosmetyków – do twarzy i ciała. 
TwarzBioderma z filtrem 50. Niestety wzięłam za ciemny odcień, ale nie miałam wyjścia i używałam :) Pomijając oczywiście kolor, to sam podkład jest fajny. Nie spodziewajcie się pełnego krycia, ale jego krycie jest wystarczające, aby wyrównać koloryt skóry. Nie zapchał mi skóry, nie zanieczyścił i nie podrażnił – a raz zasnęłam w nim na twarzy, ponieważ padłam ze zmęczenia. Po nocy w fluidzie/pudrze mam na twarzy masakrę, tu na szczęście nie było tego dramatu. Chętnie przyglądnę się innym produktom tej marki, widziałam, że mają krem na zaburzenia pigmentacji i pewnie się pojawi u mnie niebawem (od ciąży mam plamy na czole ;/ ). 

Ciało: kupiłam najzwyklejszy olejek do opalania z Nuxe Sun SPF 10, który zawiera unikalne wyciągi kwiatowe zapewniające ochronę przeciwsłoneczną i daje efekt wspaniałej opalenizny. Jest świetny w konsystencji, ponieważ nie pozostawia tłustej i lepiącej się warstwy, a dodatkowo odżywia skórę i pozostawia ją satynowo gładką. Olejek ma trochę zbyt intensywny zapach, który mnie na dłuższą metę męczy, ale taki urok tych kosmetyków (mam też ich olejki w szklanych buteleczkach, w tym tem z brokatem). Zakup uważam za udany.

 
ROBALE

Tu dość sporo kupiłam, ponieważ panicznie boje się boreliozy, robaków i nie chciałabym żeby coś ukąsiło mi Małą G.
BARDZO pomocna była opaska na rękę, która u nas sprawdzała się … na wózek :) Jak Mała zasypiała w południe na drzemkę, to w wózku ustawionym w cieniu drzew. Tam muszki, meszki, komary i inne stwory latały. Zawieszałam więc na wózku opaskę i nic nie zakłócało spokoju Małej. Tej samej firmy kupiłam też plastry do naklejania na odzież i również je polecam. Mam też dwa preparaty w sprayu. Na ich preparatach nie ma jednak napisanego wprost „przeciw kleszczom”, więc nie wiem czy w końcu działają tak samo dobrze na te małe potwory jak na latające paskudztwa. 

Miałam też dla Małej preparat OFF przeciw kleszczom, ale u nich trzeba czytać etykiety, ponieważ większość ma w składzie DEET, który polecam unikać. Kilka preparatów OFF! zawierają inny aktywny składnik – Ikarydynę i podobno jest bezpieczniejsza. OFF’em spryskiwałam jedynie buty Małej i sobie. Nadal szukam czegoś lepszego przeciw kleszczom – widziałam jakieś urządzenia ultradźwiękowe, ale sama nie wiem.

Jeśli macie coś skutecznego na kleszcze, to piszcie proszę, ponieważ chętnie kupię coś sprawdzonego.

komentarzy

You Might Also Like