Lifestyle

Lubię pewne marki

1 listopada 2014

 

 

Ulubiona czekolada, woda mineralna, perfumy, a nawet bułki i lody… niech rzuci hejtem ta osoba, która nie nabywa w swoim życiu produktów konkretnej marki. Ja się do marek przywiązuję. Jeśli coś mi się podoba i jest w akceptowalnej przeze mnie cenie, to podczas zakupów pierwsze kroki kieruję do danej marki, jeśli tam nie znajdę tego czego poszukuje, to idę dalej. Zazwyczaj szukam promocji, a ponieważ nie jestem szafiarką, to w kwestii mody mogę sobie pozwolić na nabywanie np.: kozaków latem za 40% ich ceny wyjściowej. Mam płaszcze ulubionej marki ponad 9 lat (kupuję tam płaszcze, kurtki, bluzki) z przeceny i te płaszcze kupione były w cenie płaszcza z sieciówki. Pierwszy kupiłam, bo mi się szalenie spodobał, a inne nabyłam tej samej marki, ponieważ byłam zadowolona z tego pierwszego. Mam torebki w stanie idealnym, które posłużą mi jeszcze przez kolejne 20 lat. Tak, jestem wiernym klientem i wracam kiedy tylko nadarza się okazja. Przywiązuję się do marek bez względu na cenę. Mam ulubioną czekoladę za 4 zł i wiecznie googluje promocji, ulubioną wodę mineralną, ulubiony sklep z jeansami poniżej 100 zł i ulubione stoisko na bazarze z koszulami za 50zł. Na torebkach nie oszczędzam, to moja słabość. Jednak śmiało mogę powiedzieć, że na sieciówki mnie nie stać, bo to jednosezonowe ubrania, a ja w szafie mam same długowieczne szmatki. Inaczej ma się jednak kwestia z markami, które same nie wiedzą ile są warte, więc po prostu omijam je. Jeśli cena jest niestabilna i właściciel nie wie jak się wycenić i część towaru sprzedaje w cenie wysokiej, a część rzuca do dyskontu, to ja po prostu nabywam coś innego. Bawi mnie oburzenie i łatka „pustej laski, która leci na marki”, bo to tylko pokazuje jak mało rzetelni w researchu są aktualni redaktorzy(?), a ludzie ślepo idą za plotkami. Zabawne, ale i smutne.

 

Zapewne znowu usłyszę, że mogłabym kupić coś za 1/5 ceny, którą zapłaciłam. Wiem o tym, ale życie polega też na tym, aby sprawiać sobie chociaż odrobinę przyjemności.

Tak na marginesie, to chyba jest sezon ogórkowy w celebrytach, skoro media rzuciły się na takiego robaczka jak ja. I to tylko dlatego, że mi się podarła reklamówka z ziemniakami i do czegoś musiałam je pozbierać, aby nie zostawiać bałaganu. Padło na torebkę Wittchena,  którą nie darzę sympatią. No ale trudno. Disa+Wittchen z ziemniakami w tle, to gorący temat, który sztucznie napompowany nabija oglądalność. Następny post o pushUp’ie tyłka ;) Później o kawie, ulubionym syropie, ach i będzie przepis na makaron z krewetkami. Oczywiście napiszę, które marki krewetek i śmietany rekomenduję, bo stałam się wyrocznią <żart>

 

komentarzy

You Might Also Like

No Comments

Leave a Reply