Życie

Gold digger – bądź kobietą MATERIALISTKĄ, to się opłaca!

2 września 2015

Czy kobieta stawiająca wymagania finansowe mężczyźnie, to MATERIALISTKA? Czy po prostu mężczyźni to leniwi i zawistni frajerzy?

 

Nie lubię kobiet materialistek – tak mawia spora grupa mężczyzn. Specjalnie pisze, że grupa mężczyzn, ponieważ tak mawiają SPECYFICZNI mężczyźni.

Ostatnio w metrze miałam okazje posłuchać, jak dwóch zaniedbanych i brzydkich mężczyzn, koło 35 lat, obrabiało tyłek jakiejś dziewczynie. W skrócie: jednego z nich zostawiła dziewczyna, bo była „cholerną materialistką”. Materialistka dla tych osobników, to kobieta, która pracowała, wynajmowała gdzieś dla siebie pokój/mieszkanie i nie chciała się dorzucać do mieszkania faceta (tego, który siedział w metrze obok mnie). Przesiadywała u niego, a nie płaciła – nie dorzucała mu się do rachunków. Co prawda przychodziła z zakupami i gotowała obiady, ale wstrętna materialistka nie dorzucała mu się do rachunków, a on przecież ma kredyt. Zostawiła go. Teraz ta zła i pusta kobieta lecąca na kasę, ma innego i przeprowadziła się do niego, bo poleciała na jego kasę. MATERIALISTKA!

Później obgadywali inne materialistki, które oczekują, że na pierwszej randce postawi się im drinka. Wstrętne MATERIALISTKI!, przecież kobiety chciały równouprawnienia, więc niech płacą za pierwsze randki.

Obgadali też dziewczynę, która leci na kasę, bo zostawiła ich kolegę Ferdka (nie pamiętam imienia), który od 2 lat nie może znaleźć pracy, a przecież „nie pójdzie za tysiaka robić”. Ta bezczelna materialista(!) wywaliła ich kolegę ze swojego mieszkania, które ma w kredycie… a co jej za różnicę robiło czy mieszkała tam sama, czy z nim. Kredyt i tak płaciła taki sam. Teraz zdzira ma faceta, który zarabia, ma samochód i ma swoje mieszkanie. Zamieszkała u niego, a jej wynajęli – wiadomo o co jej chodziło od początku. MATERIALISTKA!

Oberwało się też innej materialistce, która nie chciała się z jednym z moich współpasażerów umówić, bo on zarabia połowę tego co ona. MATERIALISTKA! która leci na kasę.

I tak sobie jechałam i myślałam, że takich frajerów to już dawno nie słuchałam. Ostatnio taki okaz spotkałam z 1,5 roku temu na własnej randce (z internetu) – Pan „Szukam Niewolnicy”. Zostawił dziewczynę po 1,5 roku związku, bo była leniwa. Z otwartymi ustami słuchałam, że pracowała na cały etat, dorzucała się 50% do rachunków i utrzymania domu, ale to była MATERIALISTKA! na dodatek leniwa, bo nie chciała sprzątać i gotować obiadów. Chciała związek partnerski i podział obowiązków domowych. MATERIALISTKA! Zostawiła go (mimo iż on twierdzi, że to on ją zostawił) i poleciała na kasę innego, ale to i dobrze, bo go pokarało leniwą materialistką.

Na większości randek płaciłam za siebie, a najczęściej kupowałam kawę w kubku na wynos – daje wolność wyjścia w każdej chwili :) Jeśli jednak na spotkaniu mężczyzna pozwolił mi za siebie zapłacić lub O ZGROZO! oczekiwał, że w ramach równouprawnienia zapłacę za niego( o tym niżej), to równie dobrze mógł od razu wykasować mój numer.

Mam dwóch Przyjaciół, którzy mnie trochę „skrzywdzili” i dzięki nim wyznaję zasadę: nie stać Cię, to nie zapraszaj.

Mnie stać na MNIE, tak jak i KAŻDĄ KOBIETĘ, która idzie na randkę stać na wodę, drinka lub kawę. Kobiety stać na butelkę wina i danie które zje, ale oczekujemy od mężczyzn, że zapraszając nas na randkę ZAPŁACĄ. My natomiast chętnie zapłacimy następną kolejkę, fundniemy bilety do kina itp.

Jakiś czas temu zaliczyłam rekordową ilość randek i tylu frajerów spotkałam, że trylogię mogłabym napisać (spotkałam też super mężczyzn, którzy aktualnie są moimi Kolegami, a jeden Przyjacielem). Ledwo posadziłam tyłek na krześle i słyszałam teksty: nie mam w zwyczaju płacić za kobiety; musisz za siebie zapłacić sama; mam zasadę, że na pierwszej randce nie płacę za kobietę; oczekuję, że w ramach równouprawnienia może mnie zaskoczysz i zapłacisz; ty płacisz itp. Dla tych, którzy mnie znają, to zapewne jest oczywiste, że zazwyczaj wstawałam i wychodziłam. Płacąc tylko za siebie z tekstem rzuconym w przestrzeń: wiesz z przyjemnością zapłacę za siebie, bo nie chcę żebyś sobie myślał, że będzie druga randka.

Zatem: kobieta materialistka czy mężczyzna nieudacznik?

Jest grupa mężczyzn, w której jak mantrę powtarza się hasła typu: pieniądze szczęścia nie dają; ta laska poleciała na kasę itp. Już pomijam tu kwestię, że chyba LOGICZNE jest, że mając do wyboru Partnera X (z wyglądem, pracą, perspektywami) lub Partnera Y (z wyglądem, średnią pracą i bez perspektyw), kobieta woli się umówić z X’em. Jakoś sobie nie wyobrażam, że są na ziemi mężczyźni, którzy mając w zasięgu ręki odpowiednią partnerkę, wolą umawiać się z kobietą, która pasuje im mniej. To nielogiczne i głupie.

Bycie materialistką w oczach nieudaczników, to wielkie pochlebstwo. Tylko tacy mężczyźni wytykają kobiecie materializm.

JASNE, są kobiety, które szukają bogatych partnerów i nie ukrywają tego. Jednak są mężczyźni, którym to pasuje i szukają właśnie takich kobiet. Oczekują, że ich kobiety będą zadbane, piękne i pachnące (a zazwyczaj i świetnie wykształcone). Czy one są materialistkami? Dla mnie są to kobiety, które mają wymagania względem mężczyzn. Jeśli ktoś nie spełnia ich wymagań, nie tracą czasu na takiego osobnika – ich wybór. Ja się nadal tego uczę (koniec z frajermi i pasożytami). Jednak dla mężczyzn, którzy mają problem ze sobą (kompleksy, brak ambicji czy są po prostu nieudacznikami życiowymi), będą to kobiety nie do zdobycia, o których mogą jedynie marzyć i bedą to MATERIALISTKI. 

PODSUMOWUJĄC:

Skoro stać Cię na siebie, to spotykaj się z mężczyzną, którego też stać (na siebie i na Ciebie).

komentarzy

You Might Also Like