Lifestyle

Ćwiczymy-ćwiczymy! Kto ze mną?

9 stycznia 2018

To nie jest postanowienie noworoczne, to po prostu wzięcie się w końcu za siebie dla zdrowia i wyglądu.

No i stało się. Nadszedł czas, w którym wracam na siłownie i na treningi. Po prawie 2 latach przerwy na samą myśl o siłowni bolą mnie wszystkie mięśnie, ale nie ma co ukrywać, że w domu ćwiczenia idą mi średnio, bo motywacja niestety jest mniejsza.
Po karuzeli chorób, które nam zafundowało posłanie Małej G do żłobka, powoli wychodzę na prostą i z lekkim, dwutygodniowym obsunięciem czasowym idę na siłownię. Mówię Wam, po macierzyńskim powinno być jeszcze pół roku chorobowego jak dziecko idzie do żłobka, bo Mała G była 3 dni w żłobku i  11 chora w domu, znowu z 4 dni żłobka i antybiotyk oraz ponad 2 tygodnie w domu i tak w kółko, a my chorujemy razem z nią :( 

Wracając jednak do treningów – gacie kupiłam, stanik kupiłam, a buty wygrzebałam stare, bo są jak nowe :D Kupiłam nawet szejker, bo planuję do wakacji przytyć 5 kilo, więc muszę jakieś białka pić. Na razie kupiłam najtańszy karnet, bo boje się, że skończy się na jednym treningu przez brak czasu, albo wątłe jeszcze zdrowie, ale w zupełności na razie taki karnet spełnia moje oczekiwania, bo mogę chodzić do dwóch siłowni, które mi pasują (pod domem i żłobkiem Małej).

Nie chce mi się koszmarnie, ale z drugiej strony ciąża bardzo dewastuje organizm i człowiek flaczeje, a jeansy już nie leżą na tyłku tak jak wcześniej. Początki zawsze są najtrudniejsze, później człowiek wpada w rytm i chce więcej… zatem trzymajcie kciuki żebym nie odpuściła, bo przy małym dziecku tak łatwo znaleźć wymówki i się usprawiedliwiać…

Kto jest ze mną i rusza tyłek do akcji? Wiosna niebawem, a ciało samo się nie wytrenuje :D

komentarzy

You Might Also Like