Dziecko

Jestem w ciąży… historia w skrócie.

28 czerwca 2016

I trymestr za mną. Ciążę zaczęłam z wielkim przytupem, ale już jest dobrze.

Czasami w życiu bywa tak, że czegoś nie planujemy, a los płata nam figla. Jak się domyślacie u mnie takim figlem jest ciąża. Zaskoczenie było OGROMNE, ponieważ przy mojej chorej tarczycy i problemach ze zdrowiem, lekarz już dawno postawił diagnozę, że czeka mnie in vitro. Dowcipkując dodał, że przed zabiegiem powinnam dodatkowo wybrać się na pielgrzymkę do Rzymu i całą drogę pokonać na kolanach (zapewne biczując sobie plecy pokrzywami zrywanymi o poranku w rowie). W Rzymie byłam kilka razy, wypiłam DUŻO butelek prosecco i Bóg chyba stwierdził, że to pewna forma pielgrzymki (a poranki po prossecco to forma pokuty), więc mi odhaczył na check-liście pielgrzymkę i wprowadził w moje życie powiedzenie „nie znasz dnia, ani godziny”.

I tak oto pewnego dnia informacja o ciąży zaskoczyła mnie tak bardzo, że zaniemówiłam.

dziecko blog

Pozytywny wynik testu sprawił, że cały wszechświat się zatrzymał, a ja pobiłam rekord świata w nieoddychaniu. Później pobiłam rekord w mówieniu „nie wierzę” i „o kurczę”. Pierwszy szok minął, a ja zaczęłam się zastanawiać czy czasami wynik testu nie jest przekłamany, bo to zdarza się przy chorobach nerek, tarczycy (a ja mam chorą tarczycę!), czy w przypadku raka… tak! prędzej bym uwierzyła w raka niż w ciąże, bo przy mojej szalonej tarczycy ciąża była przez lekarza wykluczana.

A jednak, testy z krwi jasno i wyraźnie potwierdzały ciąże. No cóż, jeśli ktoś jako antykoncepcje stosuje „watykańską ruletkę” czyli kalendarzyk NPR, to chciałam tylko poinformować, że ja zaszłam w ciążę w 25 dniu cyklu, więc nie idźcie tą drogą :)
Później otrzymałam diagnozę ciąży pozamacicznej i zaliczyłam tydzień w szpitalu (dziękuję wszystkim za odwiedziny, a Monice z którą leżałam na sali za wsparcie :)*** ). Trzymali mnie dość długo prawdopodobnie dlatego, że obserwowali, który pęcherz się rozwija (w macicy, czy w jajniku). Po tygodniu zostałam poinformowana, że to jednak zwykła ciąża i za 3 tygodnie mam zrobić kolejne usg, aby zobaczyć czy się rozwija i czy pojawi się serce.

Dzisiaj jestem w 19 tygodniu ciąży (i 5 dni -tak się to śmiesznie liczy) i mały człowiek rośnie sobie zdrowo.
Greta Maria (chyba, że mi się odwidzi)

Mój świat stanął na głowie. Musiałam pożegnać się z wymarzonym kontraktem, o który starałam się 3 miesiące (wiązał się z licznymi wylotami z kraju). Ze łzami w oczach sprzedaje ukochany kabriolet i kupiłam czołg, do którego wejdzie fotelik, a w bagażniku zmieści się wózek (prawie bez składania hyhyhy). Na poukładanie sobie przyszłości i przemyślenia miałam 3 miesiące… Lekarze kazali mi leżeć, więc leżałam, gapiłam się w sufit i zastanawiałam się czy tak wygląda piekło – człowiek skazany jest na czekanie, które nie ma końca i jest sam ze swoimi myślami i niegrzecznymi sms’ami od biologicznego ojca. Na szczęście miałam i mam niesamowite wsparcie od bliskich (z Biologicznym dziecka nie jestem). 

Będzie wpis o moim I trymestrze, gdzie kilka razy myślałam, że przez mdłości umrę, o tym jak wygląda moja pielęgnacja oraz będzie o diecie w ciąży (czyli co zrobić żeby nie przytyć przez złą dietę 20 kilo i nie być ciążowym pasztetem). Nie zabraknie też ciążowych stylizacji, chociaż nadal noszę głównie zwykłe ubrania :) Postaram się jednak nie zamęczać Was tylko ciążowymi sprawami, bo mimo, że ciąża zmieniła moje życie, to nie zawładnęła nim całkowicie i żyję sobie normalnie.

Trzymajcie kciuki za kolejne dni, tygodnie, miesiące :) Oby idealne wyniki utrzymały się do końca ciąży.

P.S.
Nie, nie będzie zdjęć dziecka, więc napatrzcie się na usg ;) Czasem zobaczycie jakieś zdjęcie, które uznam za urocze, a nie będzie na nim twarzy dzieciaka… blog to jedno, a życie osobiste i rodzina to drugie, więc nie udzielam żadnych informacji w tej kwestii :)

Liczę na Wasze wsparcie i dobre rady, bo bycie mamą to WIELKIE WYZWANIE.

komentarzy

You Might Also Like