Celiakia Dziecko Kuchnia

Dieta w ciąży to normalna dieta.

7 lipca 2016

Masz ciążowe zachcianki? ZMIEŃ DIETĘ, bo te zachcianki to dowód na złe odżywianie.

Nie ma co ukrywać, że kobiety w ciąży zazwyczaj żrą. Wielokrotnie widziałam jak w poczekalni u lekarza chrupały paluszki, jadły ciastka, piły sok z kartonu, albo raczyły się czekoladą. Jak słyszę, albo czytam o zatrważających zachciankach o 2 w nocy i biednych mężczyznach jadących na drugi koniec miasta po jedną rzecz dla kobiety w ciąży, to przewracam oczami. Nie wiem co trzeba mieć we łbie żeby bawić się w takie zachcianki. Rozumiem, że dziewczyny będące wiecznie na diecie nagle mają samopas i jedzą wszystko co dotychczas było zakazane (przez zbyt dużą liczbę kalorii), ale mój Boże… NIE TĘDY DROGA.

Masz zachcianki? Popraw dietę, bo magnez można uzupełnić inaczej niż czekoladą np. pestkami dyni. Podobnie z innymi mikroelementami, nie trzeba się objadać, ale wystarczy rozsądnie i optymalnie jeść.
Tak wiem, zaraz usłyszę, że jestem za chuda, ale taki mój urok nie mam „grubych kości” hehehehe :)

Po pierwsze, to jak się odżywiamy ma diametralny wpływ na płód/dziecko. Nie tylko musimy zapewnić dzieciakowi wszystkie niezbędne składniki do prawidłowego rozwoju, ale nie możemy mu przekazać predyspozycji do tycia. Zatem im więcej kobieta w ciąży je słodyczy i średniego jedzenia, tym bardziej skazuje swoje dziecko na otyłość, cukrzycę i nadciśnienie.

Po drugie, to jak się odżywiamy ma wpływ nie tylko na nasz wygląd, ale i zdrowie. Opychanie się i rozbestwienie z zachciankami, to prosta droga do nadwagi w ciąży, otyłości i cukrzycy.

Jak wiecie mam celiakię (nietolerancja glutenu), niedoczynność tarczycy/hashimoto i insulinoodporność, więc odżywiam się na co dzień zdrowo, rozsądnie i różnorodnie. Czytam wszystkie etykiety i kupuję jedzenie nie tylko bez glutenu, ale i bez chemii. Nie wpadłam w ortoreksje – nie mam obsesji na punkcie zdrowego jedzenia, po prostu jem optymalnie. Moja dieta w ciąży prawie wcale się nie zmieniła. Wyeliminowałam jedynie rzeczy szkodzące ciąży (np. natkę pietruszki z codziennych koktajli czy alkohol), lekko zwiększyłam ilość kaloryczną i dodałam więcej tłuszczy, czerwonego mięsa, owoców oraz warzyw. Stawiam na jakość i świeżość jedzenia. Nowością natomiast jest u mnie cykoria – czyli prawie kawa, którą piję codziennie z ulubionym syropem orzechowym – substytut kawy. Polecam wszystkim. Jeśli chodzi o moją dietę, to jem 4 zróżnicowane posiłki dziennie + koktajle owocowe oraz owoce na podwieczorek. Aktualnie codziennie spaceruje oraz lekko ćwiczę (pierwsze 3,5 miesiąca przeleżałam). W pierwszym trymestrze waga nawet nie drgnęła, a teraz jestem w 21 tygodniu ciąży i mam + 1,5 kg (czyli 350 g dzieciaka + łożysko + wody + zwiększona ilość krwi). Moja Mama urodziła 4 dzieci i z każdym przytyła 8 kg, więc da się być fit mamą nawet przy/po 4!

Zmiany w podaży energii podczas trwania ciąży:

  • trymestr – bez zmian (u mnie to 2300 kalorii)
  • II trymestr – więcej o 360 kalorii
  • III trymestr – więcej o 475 kalorii

Jak więc widzicie nie ma co się obżerać, bo w ciąży zapotrzebowanie kaloryczne wzrasta nieznacznie, natomiast należy zadbać o posiłki urozmaicone, nie przetworzone i bogate w witaminy oraz składniki mineralne.

TAK WIEM, kobiety w ciąży puchną, tyją od powietrza, mają rozchwiane hormony i cukrzycę, ale te z nadwagą, które widziałam w poczekalniach żarły. Nie dziwcie się więc, że na razie mam obraz: gruba kobieta w ciąży = obżarstwo, bo „można sobie pozwolić” :) Dodatkowo słyszę od koleżanek, że potrafiły zjeść całą(!) tabliczkę czekolady lub litrowy(!!) kubełek lodów – i to nie były jednorazowe wyskoki. Kilka razy usłyszałam tekst w stylu: ale Ci dobrze, wreszcie możesz jeść co tylko chcesz…. No jeśli kobiety mają takie podejście do jedzenia w ciąży, to ja się nie dziwię, że są takie, które tyją 20-35 kilo ;/  Japonki tyją nie więcej niż 8-9 kilo,więc biorąc poprawkę na nasz ciut większy wzrost, to europejki nie powinny przytyć więcej niż 10 kg.

Jakie są zatem moje ZŁOTE RADY (dla tych w ciąży i nie ciąży, bo ja je stosuje od dawna):
– spożywać posiłki często (4-5 razy dziennie),
– jeść sezonowo,
– wybierać nieprzetworzone jedzenie,
– czytać skład etykiet,
– unikać wypełniaczy: pszenicy, kukurydzy, soi,
– unikać cukru,
– nie zapychać się byle czym (bułka i jogurt TO NIE POSIŁEK!, to nawet nie przekąska ),
– gotować w domu,
– nie napychać się po granice przełyku :)
– pić dużo wody, wody z cytryną, wyciskanych soków z owoców i warzyw (ja rozcieńczam z wodą),
– nie podjadać,
– postawić na zdrowe przekąski,
– dostosować ilość dziennych kalorii do zapotrzebowania.

Ostatnio usłyszałam, że mi jest łatwiej zdrowo się odżywiać niż zwykłej kobiecie, bo mam celiakię, więc sporo szkodliwych produktów musiałam bezwzględnie wykluczyć. No i nie podjadam, bo na mieście ciężko kupić na szybko coś bez glutenu……… No na pewno jest mi super łatwo, ponieważ po śladowych ilościach glutenu ląduję w szpitalu ;/ Po prostu jak gdzieś wychodzę, to mam ze sobą zdrowe jedzenie w pudełeczku i co najważniejsze, nie chodzę głodna – bo głód to najgorszy doradca w odżywianiu.

No i RUSZAĆ SIĘ! Tyłek sam się nie zrobi, a kalorie same się nie spalą :)


Na pierwszej wizycie u lekarza zapytałam się co zrobić, żeby nie być ciążowym pasztetem, usłyszałam: pilnować hormonów, cukru i nie objadać się byle czym.
Od razu powiem, ze to nie jest tak, że na słodycze patrze się przez szybę i wzdycham. Nie :) mam (oczywiście bezglutenowe) galaretki w czekoladzie, krówki, ciasteczka i bezy, ale pozwalam sobie na zjedzenie kilku sztuk w okolicach podwieczorka, albo do tej mojej kawy z cykorii. Też grzeszę, ale staram się to robić rozsądnie :)

Moje przykładowe śniadania :)

komentarzy

You Might Also Like