Lifestyle Moda

BYE BYE Wittchen

14 października 2014
Lidl-wittchen-disa

Walka o torebki Wittchen w Lidlu 2014 pokazuje jak nisko marka upadła.

Wittchen 17.10.2015 znowu rzucone do Lidla KLIK

10 lat temu zakochałam się w torebkach marki Wittchen. Pamiętam pierwszą torebkę, którą dostałam na urodziny, a której cena była wtedy dla mnie zaporowa. Pamiętam radość, szczęście i pewnego rodzaju dumę. Zawsze zaciekle broniłam tej polskiej marki… broniłam nawet wtedy, gdy jakość spadła dość odczuwalnie. Jeszcze do niedawna z przyjemnością sięgałam po produkty tej marki i dość często nabywałam je na prezenty dla bliskich.
Pierwsza promocja marki Wittchen w Lidlu przeszła obok mnie dość obojętnie, ale nie ukrywam, że poczułam dyskomfort. Małe ukłucie wewnętrznego buntu i torebki poszły na tył szafy, a co za tym idzie były na drugim planie. Kolejne „rzuty” w Lidlu i walka o torebki po 250 zł sprawiły, że przestałam zaglądać do ich sklepu i przestałam zaglądać na stronę. Z czasem zauważyłam, że zaczęłam torebki Wittchena traktować jak te robocze, te gorsze. Pewnie każda kobieta ma torebki, które kocha, dba o nie i z przyjemnością ich dotyka oraz ma takie, które bierze by oszczędzić te ulubione. Wittchen stał się symbolem torebki gorszej kategorii, a jakiś czas temu przyłapałam się na tym, że wzięłam skórzaną (tania nie była) torebkę Wittchena do warzywniaka i wsypałam do niej luzem ziemniaki. Czy jest coś gorszego niż w ten sposób sponiewierana miłość? Tamtą torebkę kupiłam kiedyś z miłości i wydając na nią część ciężko zarobionej pensji uważałam, że ta miłość będzie trwała wiecznie – w końcu model torebki klasyczny i ponadczasowy. Niby głupie jest przejmowanie się takimi drobnostkami jak „walka o Wittchena w Lidlu”, ale nic nie poradzę na uczucie rozczarowania. 
Pewnie nie powinnam pisać, że czuję się oszukana, ale wyobraźcie sobie, że Waszą ulubioną markę nagle rzucają do kosza w Lidlu… nagle człowiek zaczyna żałować każdej wydanej złotówki. No cóż, gratuluję degradacji i życzę powodzenia w łapaniu klientów na torebki za 500 zł czy 900 zł, gdy w świadomości są te Lidlowe za 250 zł nędznie rzucone do koszy jak ziemniaki.

Lidl-Wittchen-opinie

Ach, do Lidla nic nie mam, wręcz przeciwnie, to mój ulubiony sklep spożywczy i zaglądam tam po wina.

komentarzy

You Might Also Like

36 Comments

  • heheszki 16 października 2014 at 19:21

    Jak na moje: masz problem zwany w internetach bulem dupy.
    Jeśli cię to tak bardzo uwiera, przerzuć się na torebki marki Batycki. Też polskie, też drogie i najważniejsze: NIE RZUCILI ICH JESZCZE DO LIDLA. Plebs więc nie kupi. :P

  • Mati 17 października 2014 at 10:43

    No tak – sobie będziesz kupować torebki Batyckiego lub inne „markowe”, a dziecko będziesz ubierać w najtańsze chińskie ciuszki z Lidla :) Ważne, że dziecko będzie miało stylową mamusię :)

  • m 18 października 2014 at 01:46

    A ja to akurat rozumiem. Po to ciułamy, po to kupujemy sobie coś lepszego (w domyśle porządniejszego i lepszej jakości) żeby sobie poprawić samopoczucie. I nagle okazuje się że obiekt naszych marzeń jest wart dużo dużo mniej a co więcej nawet ta ceremonia zakupu została mocno sponiewierana bo jednak wyrywanie sobie towaru raczej nie jest czynnością przyjemną. I zaden ból dupy tu nie ma w ogóle znaczenia. Dobra luksusowe sa właśnie po to by to poczucie luksusu dawać. I nie kazdy musi je miec

  • eva875 18 października 2014 at 14:53

    A mnie uwiera i to bardzo, gdy patrzę na torebkę, portfel, teczke, za które dużo zapłaciłam, służą mi od dawna a teraz podobne produkty można kupic o jakieś 500 zł mniej ! Długo odkładałam na te przedmioty, b lubię eleganckie i drogie dodatki, a teraz czuję się trochę oszukana ! Trzeba było zostawić pieniadze w Kazarze…

  • pelasia87 18 października 2014 at 14:55

    az musialam sie zalogowac,zeby skomentowac twoj post. Dziewucho, jestes pusta jak indianski beben! Sama napisalas,ze jest to srednia polka , wiec co cie tak boli? ze za sredniej klasy torebke zaplacilas wiecej niz jest warta? to – ze cos jest na promocji , w sklepie „dla plebsu” nie umniejsza rangi marki. Wezmy np taki TK MAXX – sklep rowniez dla zwyklych zjadaczy chleba i bez problemu mozna kupic torebki,buty,plaszcze Prada/Michael Kors/D&G.Malo tego te (jak to napisalas i w twoim miemaniu jest to dobro luksusowe) leza, obok np niefirmowych ciuchow/torebek/ ba nawet czasami obok zywnosci bo i takie sa tk maxx’y. Chyba ,ze o tym nie wiedzialas, ze taki sklep jak TK MAXX ma w ofercie takie firmy, i teraz zrujnowalam twoj swiat i sens zycia…musisz zaczac chodzic na golasa, bo nie ma takiej marki, ktorej nie kupilabys w podrzednym sklepie . Ba – malo tego wiedzialas ,ze Prada/chanel /D&G itd maja swoje sklepy typu outlet??? i za smieszne pieniadze mozna sie ubrac? ha! teraz nic tylko mozesz isc i sie powiesic…

  • klotkaklotka 18 października 2014 at 16:00

    Ty masz problemy…. naprawdę !!! RANGI ŚWIATOWEJ!!!!!

  • beksińska 18 października 2014 at 21:55

    Matko, jakie z Ciebie pusta dziewczyna. Świat oceniasz według ceny na metce a najbardziej boli Cię to, że ktoś może mieć to samo co Ty, tylko taniej :D A czy to nie wstyd kupować wino w Lidlu? No zastanów się, toż to obciach! W Almie to co innego :D Brak mi już nawet argumentów, bo i tak nie wymyślę takiego, który zrozumiesz i który będzie w stanie do Ciebie dotrzeć. Współczuję Ci po prostu.

  • Ewelina 18 października 2014 at 22:32

    Kurczę, kobiety których normalnie nie stać na torebki Wittchen, mogły sobie na nie pozwolić. Nie no…czy to naprawdę takie straszne…?
    Pozdrawiam wszystkie panie, którym udało się kupić sobie torebki w Lidlu. Bo mnie nawet na te „marne” 250zł nie stać…
    A, i skoro dla Ciebie teraz to wstyd posiadać te torebki i używasz ich jako torby na ziemniaki, to może mi je oddasz, co? Chętnie wyślę Ci swój adres, mogę nawet zapłacić za przesyłkę. Bo dla mnie to nie byłby wstyd, wręcz przeciwnie. Marzę o porządnej, skórzanej torebce, ale mnie na nią nie stać. Niestety. I ze smutkiem oglądałam ulotkę promocji w Lidlu, nie dlatego że marka została ‚sponiewierana’, ale dlatego, że nawet na aż tak dużej przecenie nie mogę sobie pozwolić na spełnienie marzenia…

  • nomadka 18 października 2014 at 22:35

    Jestem leniwa ;-) i zwykle nie chce mi się pisać komentarzy, ale trzeba tu zauważyć, że trafiłaś na pudla i stąd te wpisy poruszonej gawiedzi …

    Cóż, moje odczucia są identyczne, bye bye Wittchen, może kolejną partię rzucą do stonki, kto ich tam wie ;-)

  • pannaJ 19 października 2014 at 16:48

    Nie rozumiem…czyli jak kupię coś z hipermarketu to jestem gorsza tak ? A jakby to była przeceniona książka która nabyłabym za 10 zł a w Empiku kosztowała 40 zł ? Gdyby ludzie mieli problemy takiej wagi jaki Ty masz to bylibyśmy najszczęśliwsi na świecie. Ja tez pracuje, również jestem wolontariuszką w żłobku i na dodatek wychowuje dziecko i jakoś nie myślę o tym czy były torebki za 250 zł czy za 900 zł. Byłoby mi po prostu szkoda…Więc to że się chwalisz że pracujesz i jesteś wolontariuszką jakoś nie działa na mnie. Ja nie potrzebuje żadnych „gratisów” za wychwalenie danego produktu, przynajmniej jestem szczęśliwa bez beznadziejnych fochów.

  • disa 19 października 2014 at 18:16

    PannoJ, a gdzie ja napisałam coś o innych ludziach? Napisałam, że nie mam ochoty przepłacać za torby w butiku skoro są za 1/3 ceny w spożywczym.
    To jak ludzka nadinterpretacja jest dziwna wręcz jest fascynujące.

  • lola359 19 października 2014 at 18:52

    Każdy zasługuje na odrobinę luksusu i nie rozumiem tego calego zamieszania wokół ceny. Wittchen chciał widocznie trafić do „zwykłych” ludzi niż „świetnych” blogerek o których nikt nie widział na żywo tylko na zdjęciach. a w chwili obecnej ten ból dupy z twojej strony jest żenujący. Nie każdego stać na torebke za 900 zł, niektórzy za to zyją przez cały miesiąc, także pozdrawiam i polecam maść na ból dupy

  • disasrisa 19 października 2014 at 19:54

    Na fejsbuku 600 zdjęć co jesz, w czym śpisz,blog o wszystkim i o niczym napisz jeszcze w jakim kolorze robisz kupę. Wymieniasz: to sobie kupie, to sobie kupiłam, tego jeszcze nie mam ale sobie kupie. I ty piszesz do ludzi że wstyd siedzieć na necie i tracić czas na hejtowanie. W takim razie po co to wszystko? Blog i Blog na FB. Albo się nudzisz, czekasz na pochwały, zachwyty nad twoja osobą, nie zgadzasz się z żadnymi słowami krytyki… zarzuty otpierasz tylko jednym zdaniem wolontariat, jakby to ci budowało drabinę do nieba. Pomagasz zwierzętom a ranisz ludzi. Oddaj cicho tą torebkę w której nosiłaś rzekomo ziemniaki i przemilcz twój dramat życiowy pt: Torebka.

  • disasrisa 19 października 2014 at 20:49

    A dookoła klony sieciówkowe, straszna ochyda cytuję tylko twoje słowa. Nie kupisz butów z Zary choć są identyczne jak Loubutin (tu przerwa na obczajkę jak to się wogòle pisze), znaczek więcej znaczków… Obklej się nimi cała bo ludzie plebs pomysli ze na placu to wszystko kupiłaś :\ żenada roku. Faceci to czują na odległość gdy kobieta jest wartościowa i przedstawia więcej niż warte są te twoje materialne dobra.

  • disasrisa 19 października 2014 at 21:22

    Oj chciałabym być znudzona przy trójce dzieci, ale co ty o tym wiesz… Napisałaś jak byk że łażą potem klony sieciówkowe wszystkie ubrane na jedno kopyto (dotyczy sytuacji gdy wyszły do sklepu Zara buty podobne do Loubutin) i dopisek na końcu OCHYDA!! Co tu nadinterpretować?

  • disa 19 października 2014 at 21:24

    popracuj nad ortografią
    Masz 3 dzieci i nie szkoda Ci czasu na latanie po Pudelku i blogach?

  • NavigatorExtremator 19 października 2014 at 21:34

    Nie rozumiem z czym masz problem. Jeśli kupiłaś torebkę za 900 zł, to znaczy, że w chwili zakupu było Cię na nią stać. (Pomijam przypadki jawnych idiotek, które nie mają na chleb, na czynsz czy czesne, ale wydają kilka stów na nową torebkę co roku.) Towar jest w handlu wart tyle, ile nabywca jest gotów za niego zapłacić. Producent musi mieć zyski i jeśli w jakimkolwiek celu obniża cenę, nie robi tego z altruizmu. Po prostu pewien towar producent wycenił zbyt drogo, popyt był niewielki, więc cena została obniżona. Firma zawsze chce mieć jak największy zysk, więc ta obniżka musiała wynikać z konkretnej potrzeby (czytaj: dla większości normalnych ludzi kolejna torebka w kolekcji nie jest czymś na tyle istotnym, by wydać na to kilka stów, więc popytu na torebkę za około tysiąc zł nie było i nie będzie). Ja mogę za taką torebkę dać i ze 3 stówy, ale wówczas spodziewam się towaru wysokiej jakości, tak bym nie musiała kolejnej kupować przez całe lata. Nie jest to tylko kwestia zarobków, ale i tego, że coraz więcej kobiet zwyczajnie nie interesuje się takimi duperelami. Torebka to nawet nie sukienka, która ma być ładna, tylko po prostu narzędzie, element co ma służyć do noszenia rzeczy, nie pruć się i do wszystkiego pasować.
    Tak czy inaczej – z czym masz problem to ja nie wiem, może boli Cię to, że nie będzie Ci odtąd łatwo szpanować tę niby wielką marką? Że wydałaś więcej – ale przecież Cię stać więc o co te nerwy? Przesadzasz, ja widziałam Lidle, w których te torebki stały i nikt się szczególnie nimi nie podniecał, tym bardziej że cena 250 zł za torebkę to też nie jest jakaś super oferta.

  • disa 19 października 2014 at 21:36

    disasrisa Nie rozliczam Cię z czasu, ale już przed 20 tu byłaś, a dodając do tego czasu jeszcze Pudla, z którego tu przyszłaś, to nie uważasz, że większym problemem niż moje przepłacenie za torbę jest Twój brak zainteresowania własnymi dziećmi? Torebkowa sensacja ważniejsza od dzieci … Jezu i tacy ludzie mnie hejtują?

  • disasrisa 19 października 2014 at 21:47

    O 19:30 moje dzieci leżą w łóżkach, a ja mam prawo robić ze swoim wolnym czasem co tylko chcę. Nawet siedzieć na Pudlu bo to mnie odstresowuje czytanie o „bzdurach”. W ten sposób mogę się odmòżdżyć. A jutro jak zawsze będę na posterunku szykować dzieci do szkoły a ja sama udam się do pracy. Od takie to nudne życie mam bez torebuni, jedzonkiem na wynos i kawki z kawiarni.

  • marta tkacz 19 października 2014 at 23:59

    Włączając się do dyskusji uważam, że masz rację i nie rozumiem tej nagonki na Ciebie. Nie hetujesz przecież, że ludzie mogli kupić tanio torebki, tylko marketingowe posunięcie marki Wittchen. Jeżeli marka Wittchen pozuje na „ekskluzywną” i „drogą”, to nie powinna torebek wrzucać do dyskontu (nieważne jakiego, jakiegokolwiek dyskontu). To jest niekonsekwencja marki i publiczne ośmieszenie drogiej klienteli, która jest gotowa za rzecz wartą mało zapłacić dużo. Poprzez rzucenie luksusowych torebek do dyskontu i ich wyprzedaż, marka moim zdaniem strzeliła sobie w stopę i się rzeczywiście zdegradowała. Jeżeli płacimy krocie za luksusową rzecz, a nagle można ją kupić na bazarze, to przestaje ona być postrzegana jako luksusowa i mamy prawo czuć się oszukani. To się nazywa efekt Veblena. W całości Cię popieram, nie przejmuj się, że ludzie nie rozumieją, nie wszyscy wiedzą, o co chodzi w marketingu i ekonomii.

  • PistacjowyKot 21 października 2014 at 22:10

    Oj Disa, Disa, wkopałaś się. Wiem, o co Ci chodzi, ale nie zmienia to faktu, że to bardzo płytkie myślenie. Poza tym, jeśli Wittchen ucieka się do takiego sposobu na reklamę (już po raz drugi), to oznacza, że bardzo zależy mu na sprzedaży, co może sugerować pewne problemy z nią związane. Jeśli chodzi o jakoś skóry, to jest dokładnie taka sama, jak przy innych modelach, wmawianie sobie, że jest inaczej, to oszukiwanie samego siebie. Tak, mam torebkę z Lidla, dostałam w prezencie przy pierwszym sorcie, miałam też w rękach ich „zwykłe” torby. I tak szczerze – zupełnie nie są warte 800, czy nawet 500zł.

  • miamia 22 października 2014 at 13:43

    Tak się zastanawiam…czy czytanie ze zrozumieniem to wiedza tajemna? Przeglądając komentarze dochodzę do wniosku, że chyba jednak tak. Przecież dziewczyna nie żałuje ludziom zakupionych torebek, nie chodzi o to, że nie życzy sobie aby ktoś nosił za 250 zł rzecz, którą ona nabyła za 3 krotność tej ceny i tak dalej…Chodzi tylko i wyłącznie o wielki zawód na marce, która chce z jednej strony pokazać, że jakość=cena, a z drugiej traktuje swoje ,,ekskluzywne” towary na równi z ogólnie dostępnymi. Krótko mówiąc potraktowali swoich klientów jak frajerów. Tu nie chodzi o niechęć do Lidla, a o podejście tejże marki, która się (moim zdaniem) wygłupiła. Kiedy klientka wchodzi do renomowanego sklepu z górnej półki chce mieć pewność, że zakupuje towar wysokiej jakości, daje kredyt zaufania tej marce i dlatego zostawia w tymże sklepie sporą ilość pieniędzy. Nie robi tego po to, żeby za chwilę móc kupić ten produkt w sklepie za rogiem. Postąpili bardzo nie fair.

  • beksińska 22 października 2014 at 15:01

    Jak widać masz tendencje do upraszczania problemu. Tak najłatwiej. Widzisz, „ludzie nie zrobili hejtu” – posługuję się używaną przez ciebie terminologią – na marginesie ten zwrot przewija się niemal w każdej Twojej wypowiedzi. To tak, jakbyś tym zwrotem chciała wszystko załatwić i powiedzieć, czepiacie, się, nie ma problemu.
    Postaram się to bardziej łopatologicznie wytłumaczyć, bo widzę, że inaczej to do ciebie nie dotrze. Ludziom nie chodzi o to, że poruszyłaś problem strategii marketingowej i sprzedażowej marki Wittchen, ale ludziom chodzi o sposób w jaki to zrobiłaś. Rozumiesz???
    Ten tekst o tym, że teraz to Ty już wrzucasz do tej torby ziemniaki jest ewidentnym przykładem na to, że czujesz się lepsza od tych, którzy marzą o takiej torbie, nawet kupionej w Lidlu za 250 zł. Nie pisz więc, że Ty nie miałaś na myśli ludzi, którzy te torby kupują, tylko markę i jej politykę. Niektórzy ciułają na taka torbę przez cały rok a Ty wielka Pani nosisz już w takim czymś ziemniaki, bo jest już tak tanio sprzedawana w Lidlu. Rozumiesz???
    Gdybyś poruszyła problem prowadzać rozważania na temat strategii firmy, nikt by tak bardzo się nie unosił. Chodzi droga Pani o to, że kontekst i sposób Twojej wypowiedzi rani wiele osób.
    I jeszcze jedno. Nie dziel ludzi na „tych co z Pudla przychodzą” i innych. Gdyby nie ten głupi pudel, to nikt by nawet o Tobie nie słyszał. Szanuj „tych co z pudla”, bo to jak widać większość Twoich czytelników.

  • disa 22 października 2014 at 16:11

    Beksińska, przykro mi, że przez to, że wrzuciłam do torby ziemniaki poczułaś się gorzej. W życiu bym nie przypuszczała, że ktoś przez ziemniaki w torbie może mieć aż taki dyskomfort psychiczny… to tylko torba i tylko ziemniaki. I nie ważne ile kosztują, to tylko PRZEDMIOTY.
    Idąc Twoim tokiem myślenia, to powinnam pałać nienawiścią do ludzi którzy np. rozbijają bezmyślnie Ferrari, bo mnie nie na nie nie stać, no i powinnam czuć się gorsza od nich. Chore… współczuję ludziom których świat tak wygląda.

  • costa1010 2 listopada 2014 at 12:57

    To tak:
    !. Disa zdecyduj się : najpierw piszesz, że wrzuciłaś ziemniaki luzem będąc w warzywniaku a przy wywiadzie mówisz, że reklamówka Ci się rozwaliła. Wybierz jedną wersję, bo ktoś określi cię mianem oszustki.
    2. Dajmy taka sytuację : salony sprzedają w Polsce 1000 sztuk torebek w tygodniu po 500 złotych = 500000. Lidl ze swoją siecią sprzedaży zamawia jako HURTOWNIK 10000 sztuk po 200 złotych takich, które sprzedają w salonach po 500 = wydaje 2000000, sprzedaje po 250 = 500000 tyś zysku. W ciągu niespełna tygodnia.
    Rozpoznawalne marki będą poszerzały swoje kręgi sprzedaży, dlatego Adidas jest Deichmannie, Lasocki w CCC. Każdy rozsądny handlowiec wie o tym, że czym więcej sprzedanych sztuk nawet po mniejszej cenie przynosi większy zysk niż przeznaczanie małej partii dla garstki.

  • asiap 2 listopada 2014 at 23:21

    a ja myśle, ze użytkownicy/nabywcy marki maja głęboko w poważaniu to czy owa marka raz na jakiś czas pojawi się w dyskoncie; nie wydaje mi się żeby klientki się od nich odwróciły, a Najgłośniej -niestety -krzyczą dziewczęta, które chcą pokazać swój status majątkowy (z reguły wątpliwy i wyłącznie na pokaz)

  • disa 4 listopada 2014 at 07:23

    Śmiało można mnie nazwać dyskontowy klientem, ponieważ akurat do Lidla, to ja jeżdżę dość często. Wydaje mi się, że Wittchen teraz będzie ratować się butami – towar szybciej schodzi, ale pytanie czy ktoś da 500 – 1000 zł za ich buty…….. Napompowana cena i od razu wieczne promocje + Lidl – dziwny wizerunek marki się tworzy. Czas jednak pokaże.

  • lady 5 listopada 2014 at 22:27

    Disa, a co powiesz na to: https://www.sklep.wittchen.com/outlet.html?sort=0&view=1&p1=19.00&p2=1259.00&f_10_25=25? Wittchen na swojej oficjalnej stronie posiada dział outlet, w którym sprzedaje torebki przecenione z 999 zł na 399 zł. Zatem marka pozwala sobie na spore wyprzedaze i promocje.
    W ogole to troche mnie smieszy to cale zamieszanie wokol tego co napisane bylo na pudlu i az postanowilam sie zalogowac i przeczytac Twoje odniesienie do tego co napisze.
    Mialam okazje czytac Twoj blog kilkakrotnie i wydajesz mi sie inteligentna osoba, ktora twardo stapa po ziemi i wie czego chce i co lubi.
    A co do ludzi wylewajacych hejt to w sumie troche sie zgadzam z wami w tym co piszecie, ale sposob w jaki to robicie swiadczy niestety tylko od was. Zbijajcie argumenty merytorycznie, a nie wrzucjacie komus anonimowo, bo tak najlatwiej.

  • disa 6 listopada 2014 at 07:32

    Lady, naprawdę nie widzisz różnicy między outletem, wyprzedażą, promocją, a rzucaniem toreb do dyskontu spożywczego? Zresztą Wittchen, to firma „wieczna promocja”. Wrzućmy na stronę torbę za 999 zł i od razu przeceńmy na 399 zł – niech ludzie poczują, że kupują luksus w atrakcyjnej cenie. Nie podobają mi się takie akcje i traktowanie klienta jak kretyna. Skoro sprzedają im się torebki nie za 999 zł, a za 399 zł i 250 zł (Lidl), to budowanie tej otoczki „prestiżu” jest jak bańka mydlana – pęknie, albo już pękło.

  • docia1993 7 listopada 2014 at 23:46

    ŻAL MI CIEBIE, JESTEŚ BARDZO OGRANICZONĄ OSOBĄ

  • docia1993 7 listopada 2014 at 23:48

    na takie osoby jak ty to nawet brakuje komentarza

  • venik 8 listopada 2014 at 08:26

    #buldópy tak bardzo

  • natka fioletowa 8 listopada 2014 at 10:25

    Disa MA RACJĘ! I koniec!!
    1. Wszystkie „elegantki” kupujace za 250 chcą poczuc sie lepsze dzieki tym tak tu wysmiewanym znaczkom, ciekawa jestem czy Panie polecialyby do Lidla po identyczna torebke, ale z logo „Paparara” – hee? Pomyslce taka sama…. ale bez napisu Wittchen – bierzecie? No tez jest ze skory taka samiusienka! Moze nawet wypordukowana w tej samej fabryce w Chinach co Witchem… Odpowiedzcie sobie same….. Na rynku jest wiele torebek ze skory takiej klasy, tanszych niz 250 i zalegają na półkach, bo brakuje im magicznego znaczka na ktory miedzy inymi Disa zapracowala kupujac W.. za 900.
    2. Osoby ktore tak ochoczo wyzwyaja Dise, to najprawdopodobniej zakompleksione panienki, ktore pojęcia nie maja nt. Marketingu, strategii budowania marki itp. Po prostu sa proste i zawistne, teraz pewnie paraduja ze swoimi Wittchenami za 250 i udaja, ze maja torbe za 900, och jak milo! Aaaaaa! Mam znaczeki WITTCHEN! Nie chcialam, ale tak wyszlo.. wcale nie latam za znaczkami na ubraniach…
    3. Pozdrawiam Cię Disa..

    3.

  • lady 9 listopada 2014 at 13:23

    Diso, a może Ci ludzie, którzy pobiegli do Lidla po torbę Wittchen po prostu też chcieli poczuć trochę luksusu, o którym wspominałaś kilka komentarzy temu? Zapytasz, czemu bili się jak głupi o torbę z dyskontu. Odpowiem Ci, bo ludzie nie mają pieniędzy. Zarabiają 1200-1600 zł miesięcznie. Zebrać 250 zł nie jest łatwe przy takim zarobku, ale jednocześnie wykonalne. Prawie każda kobieta chce się poczuć wyjątkowo kupując sobie coś markowego. Tylko, że przeciętnego obywatela nie stać na torbę za 900 zł lub droższą. Nie mów proszę, że przykre jest czatowanie na okazję w Lidlu, Biedronce, TESCO czy na zwykłej promocji w H&M. Bo wiele kobiet naprawdę nie ma kasy, a chce poczuć choć trochę luksusu.

  • disa 9 listopada 2014 at 17:56

    Lady, za 250 zł (to dużo pieniędzy) można kupić świetnej jakości skórzaną torbę i poczuć luksus, ale ludzie lecą na marki… a na dodatek są hipokrytami. Ja kupuję torbę Wittchena – jestem pusta i lecę na marki. Inne kobiety kupują Wittchena na promocji – należy im się, bo są uciśnione przez życie. Żart jakiś. Zresztą Wittchen z Lidla nie jest ani luksusem, ani prestiżem, ale te torby z butiku nawet za 900 zł, to też nie luksus, tylko frajerstwo.

  • lady 9 listopada 2014 at 20:58

    Nie powiedziałam, że jesteś pusta i lecisz na marki. Chociaż sama napisałaś w innym swoim poście na blogu, że je lubisz i jesteś do nich przywiązana (cytat:,,Ulubiona czekolada, woda mineralna, perfumy, a nawet bułki i lody… niech rzuci hejtem ta osoba, która nie nabywa w swoim życiu produktów konkretnej marki. Ja się do marek przywiązuję. Jeśli coś mi się podoba i jest w akceptowalnej przeze mnie cenie, to podczas zakupów pierwsze kroki kieruję do danej marki, jeśli tam nie znajdę tego czego poszukuje, to idę dalej.”) Nie bronię też uciśnionych, stwierdzam raczej fakt, że niektórych nie stać na rzeczy z butików.

  • Leave a Reply